coś czuję, że zaraz pojawi się tu Kría B.Tomasz

nowy cykl na blogu, coś dla ucha już jest, niech będzie i coś dla oka! pomysł powstał w trakcie spożycia piwa nad wspaniałą rzeką Białą [lokaly patriotyzm], pornografii dziecięcej nie przewidujemy, w ogóle to jak ktoś przegląda ffffound niejakiego jana schjetne to pewnie sporo będzie kojarzył. acha, no i gołe baby nie zawsze będą gołe! ;o
maciej
obiecana relacja. bardzo udany festiwal, genialna miejscówka na szerokiej plaży nad wisłą, dobre nagłośnienie [może hybrid na caspie trochę nie domagał, ale nie oczekuję że organizatorzy na jeden dubstepowy set będą dodatkowe paczki ściągali, podobno były też problemy na Hawtinie i Shedzie, nie wiem nie byłem]. na miejscu byliśmy już w czwartek późnym wieczorem, przy pomocy czeskiego piwa przywiezionego ze sobą udało nam się rozbić namioty, udaliśmy się też na rekonesans po płocku - ładne miasto, mniejsze od bielska ale mimo wszystko jakieś takie bardziej żywe w nocy [chociaż wyglądało na to, że faktycznie biją, lokalsi jacyś tacy niezbyt przyjaźni].
piątek spędziłem w zasadzie w całości na hybrid tent. zaczęliśmy od setu Mistabishiego, miałem zamiar iść już na MyMy, ale jakoś mi nie wyszło. Mistabishi pograł całkiem ok, momentami nieco przynudzał, ale przy pomocy printer jam wszystko mi wynagrodził. pod koniec setu na scenie zaczął instalować się Dub FX, który dał prawdziwy popis posługiwania się loop maszyną, plus jego urocza dziewczyna - Flower Fairy, która również nawija całkiem konkretnie. zostałem jakieś 40 minut, po czym wróciłem do namiotu celem szybkiej intoksykacji ;) i wypicia kawy [po drodze na chwilę zatrzymałem się przy main stage'u na którym grało zoot woman - nic ciekawego imho]. wróciłem akurat na set Caspy. dosyć monotonnie, czego się spodziewałem, ale sporo hitów poleciało [night choćby, czy remiks cockney thug]. w domu pewnie wyłączyłbym ten set po 15 minutach, ale imprezowo coś takiego całkiem mi siada i bardzo dobrze się bawiłem przez całe dwie godziny. Rusko nie dojechał, spóźnił się na dwa samoloty ponoć. szkoda trochę, może byłoby trochę bardziej różnorodnie. zaczął się set Chase & Status [tu również jeden z panów się nie pojawił, bodaj Status grał wtedy w innym miejscu a menadżer wymógł na organizatorach promowanie występu jako Chase & Status mimo wszystko]. poobserwowałem chwilę DJa Hella na main stage'u [bez podjarki szczerze powiedziawszy] i udałem się na circus, gdzie grał [a w zasadzie powoli kończył już grać] radio slave. z tego co udało mi się usłyszeć - mnóstwo ok. po Radio Slave miałem plan przespnia się przez te dwie godziny i pójścia na występ Jacka Sienkiewicza - i to był z mojej strony fail, obudziłem się o tej 6 rano, stwierdziłem, że nie dam rady wstać i spałem dalej. zrobili mi krzywdę umieszczając go tak późno w timetable :<
sobotę zacząłem występem Kamp! na main stage'u [znów nie udało mi się dotrzeć na pierwszego wykonawcę na którego chciałem, tj. Eltrona Johna] i muszę stwierdzić, że trochę panowie przynudzali. wróciłem na pole i pod główną sceną pojawiłem się znów na końcówce występu Joakim & The Disco, całkiem przyjemnie. trochę czekania i zaczął grać Moderat - dla mnie jeden z najlepszych występów na festiwalu, fajne wizualizacje, co prawda bez żadnego kombinowania z materiałem z lp ale mimo tego po tym koncercie moja ocena płyty podskoczyła o jedno oczko [i rusty nails=ciary]. ostatnie 5 minut Gui Boratto [przez obsuw na main stage'u nie udało mi się zobaczyć ani jego ani Telefon Tel Aviv niestety] i Dirtyphonics - tutaj znalazłem się nieco przypadkiem, pewnie poszedłbym na circus albo hybrid, ale trochę przesadziłem i zaległem na skarpie, nie do końca pamiętam co tam panowie wyczyniali, ale odnoszę niejasne przeczucie, że jakieś clownstepy i trochę mi wstyd że bardzo się z nich cieszyłem ;) z tego też względu Ulricha Schnaussa odpuściłem, Richiego Hawtina też, ale żadnego z wymienionych nie żałuję [plotki głoszą, że Schnauss jak w domu tylko głośniej, Hawtin średnio], Sheda zobaczę na unsoundzie i tak.
reasumując, naprawdę udany festiwal, bardzo czilowy, tak naprawdę mógłbym nie zobaczyć połowy artystów któych widziałem a pewnie i tak bym się świetnie bawił. w sumie żałuję tylko Daniela Bella, Sienkiewicza i trochę TTA i Gui Boratto. dobra lokalizacja, całkiem przyjemne kąpielisko niedaleko [tylko ratownik faszysta :<], jedyna niedogodność to schody ;) no i całkiem spoko scena na rynku, chociaż nie przysłuchiwałem się za bardzo. pogoda też dopisała, nawet za bardzo - o 8 nie dało się już wytrzymać w namiocie, na zewnątrz było trochę lepiej ale spać i tak się nie dało, co prowadzi mnie do refleksji- nie te narkotyki co trzeba na ten festiwal zabrałem ;)
jeśli chodzi o minusy: wejście - no przepraszam bardzo, ale ta trójka czy w porywach czwórka ochroniarzy która sprawdzała ludzi od strony pola to trochę za mało, ja stałem jakieś 15 minut ale podobno zdarzało się i godzinę. pole zdecydowanie za małe, tak samo ilość prysznicy - 8? nigga plz. no i wody pod nimi mogłoby być trochę więcej. tak więc pod względem organizacyjnym jest jeszcze trochę do poprawienia, ale wszystko to wynagradzała atmosfera. za rok pewnie też się wybiorę.
maciej
blog wyjeżdża na audioriver, tak więc możecie się spodziewać co najmniej jednej relacji z tegoż eventu po powrocie, już czuję że będzie srogo. ja zaraz potem jadę nad morze, więc częstotliwość wrzucania albumów będzie przez najbliższy czas nieco zmniejszona.
a, no i hit wakacji
maciej
gdyby "loveless" mbv skopiować na kasetę, potem z tej kopii zrobić następną i tak jeszcze kilka razy, podkręcić głośność ile się da i puścić to na charczących głośnikach to pewnie wydobyłoby się z nich coś przypominającego "grandeur of hair" właśnie. godzina porządnego hałasu dla pijanych i wkurwionych, nie ma to tamto
tracklisting:
1 Own A Car (7:47)
Drums - Brendan Grubb
2 Croatan (5:26)
Drums - Paul Leroy
3 Golden Stair (6:44)
Drums - Brendan Grubb
4 Overnight (10:47)
5 Sanibel (9:46)
Guitar - Neddal Ayad
6 Windowpane (3:18)
7 Haruspex (13:21)
Guitar - Neddal Ayad
8 Dinah (4:50)
maciej
s/t projektu hala strana, myślę, że tak samo zajebisty album jak opisywany wcześniej "fielding", chociaż trochę mniej dronów i innych dziwnych rzeczy1 Cinnamon Shops
2 Stria
3 Jede Forman Dolinu
4 Quarter Mesto
5 Streets Of Raised Platforms
6 Spiring Plume
7 Brickwork And Scoria
8 The Strictness Of Beauty
9 Stouthrief
10 Alate
11 Black Dust
12 Millstones
13 A Second Fall
ostatnie wydawnictwo projektu, "heave the gambriel roof". trochę rozczarowujące, tzn. nie jest to zła płyta, jest wręcz mnóstwo ok i gdyby "fielding" i s/t nie powstały to jarałbym się tak jak w tej chwili nimi właśnie. za to jest na wosku, pierwsze tłoczenie ładnie wydane w drewnianym opakowaniu
A1 Returning
A2 Motra Dhe Vëllai
A3 Havazi I Dy Motrave
A4 Grain
A5 Marl
A6 Home
B1 Wedding Of The Blind
B2 Rat Lines
B3 Heave The Gambrel Roof
B4 Molars Of Smoke
B5 The Loss Of What We Keep
maciej

letni, taneczny miks w klimatach discoidalnego [?] slo-mo house'u. z braku okładki umieściłem tzw. gołą babę, muszę tak robić częściej ;o
tracklisting:
Le Petit Chevalier (Interlude) - Pilooski - Dirty Edits Vol.1
Explosion - The Oceans - Super Snooper Soundtrack
Elektro Donkey - Dennis Jr. - Akustikk Recordings
Wonderful Dub - Eddie C. (Canada) - Unreleased
Never Give You Up - Andy Ash - Forever In Their Debt 4 - L.E.S.S. Productions
You Know How - Eddie C. (Canada) - Unreleased
Friday Nights - Cole Medina - Unreleased
Gettin' Together - Fudge Fingas - Miles Away - Firecracker Recordings
Estranged Lover - Craig Smith & The Revenge - CSRV1 - Five20East Records UK
Orozco (Dubphonic Dub) - Tosca - Suzuki In Dub - G-Stone Recordings
Nelson's Back - Syclops - I've Got My Eye On You - DFA
New York City (Rub'N'Tug Inst) - Beastie Boys/Rub N Tug - NYC001
Just A Memory - 6th Borough Project - On The Rinse - L.E.S.S. Productions
Tonight's The Night (Good Time) - Kleeer - I Love To Dance - Atlantic 1979
Magic (Medina's Magic Mix) - Cole Medina - Unreleased
Peggy - Cole Medina - Unreleased
My Woman - Eddie C. (Canada) - Unreleased
Hear The Sun - Linkwood - Firecracker EP 03 - Firecracker Recordings
maciej
Czasami zdaję sobie sprawę, że rzecz, którą masakrycznie się jaram, raczej nie podejdzie nikomu z moich znajomych, więc na razie nikomu tego nie poleciłam. Od tego duetu, który na początku chciałam porównywać do współczesnych, elektronicznych Serge Gainsbourga i Jane Birkin, a później okazało się, że to dwóch facetów, po prostu nie mogę się uwolnić. W połowie przerywam słuchanie nowych płyt, żeby włączyć sobie "Reason To Stay" czy "Always You" albo nawet całą płytę. Nie potrafię otagować, nie mam pojęcia, co to jest i do jakiego gatunku zaliczyć. Jest fantastycznie wciągająco i to najważniejsze.
Być może post trochę nie będzie się zgadzał z konwencją bloga, ale co tam, już nie mogę się powstrzymać, żeby ich nie zareklamować. EP-ka Thales One, wspaniały zywiołowy i chyba jeszczo nieco dziewiczy występ na Selectorze, radość i niedowierzanie zespołu z zainteresowania jakie wzbudzili, wygląd pana udzielającego głosu (!), a także pewna przygoda związana z ich nowym singlem utwierdziły mnie w przekonaniu, że Kamp! to obecnie najlepszy polski projekt muzyczny i najlepsza polska dyskoteka. A do przygody możę wrócę, bo w sumie to też ważna historia. Singiel Breaking a ghost's heart, z którym jakoś wcześniej nie miałam doczynienia poza koncertem na Selectorze, znalazł się na składance na wakacyjnym wyjeździe i za każdym razem, kiedy piosenka leciała(wersja edit), toczyłam srogą rozkminę (ale wstyd było mi się przyznać w towarzystwie), co to za zajebista piosenka z lat 80'-90'. Obstawiała na jakiś niezły remix Duran Duran, aż mnie oświeciło, że to przecież Kamp! I jakoś nie mogę się teraz uwolnić od tej piosenki. Nie wiem jak Wy, ale ja się wzruszyłam. Kamp! można będzie zobaczyć 6 sierpnia na koncercie, któremu patronuje Festiwal Nowa Muzyka (swoją drogą trochę się zawiodłam, bo to oznacza, że raczej nie będzie ich już na samym festiwalu na co bardzo liczyłam), a także na festiwalu Audioriver, gdzie na pewno wybiorę się na ich występ.
hala strana to projekt stevena r. smitha skupiający się na muzyce europy wschodniej i środkowej. smith wraz z kolegami tworzą na różnych dziwnych instrumentach typu lira korbowa [którą steven sam zbudował, nie wiem jak z resztą instrumentów], harmonium czy buzuki melodie [momentami nieco psychodeliczne] inspirowane muzyką z tych właśnie rejonów, całość uzupełniając field recordingiem, samplami [jeśli chodzi o sample z "fielding" to lista jest tutaj] i gdzieniegdzie mocarnymi dronami. dla mnie jest to muzyczne odkrycie roku, prawdziwy ABSOLUT, godzina i pół doznawania. MISTRZ! pozostałe albumy projektu też niszczą, pojawią się w najbliższym czasie. ale "fielding" chyba najlepsze, może dlatego, że najdłuższe.
tracklisting:
1-01 Leaves
1-02 Pogonishte
1-03 Herding Slip
1-04 Villages
1-05 Lasting
1-06 Doves Fielding Coal
1-07 Terrene
1-08 Bowl Spinning
1-09 Haneros Haluli
1-10 Ovcepolsko Oro
1-11 Time
1-12 Endings
2-01 Tarrow Comments
2-02 The Split Tree
2-03 Petals
2-04 Jestingstock
2-05 A Sudden Walk
2-06 Treshing Floor
2-07 Hell Birds
2-08 Balada Conducatorolui
2-09 Burh
2-10 Svatovac/Becarac
2-11 Lament
2-12 Cassia Shops
odsiebie.com - part1
odsiebie.com - part2
strona stevena r. smitha - można kupić płyty, poczytać wywiady
maciej

doskonały przykład tego, jak wiele można dokonać z dwoma gramofonami i mikserem [w tym wypadku dwa vestaxy pdx-2000 z igłami shure'a M447, mikser vestax 05-pro i efekt space echo rolanda]. ponury, psychodeliczny klimat rodem z jakiegoś pojebanego horroru albo kwasowego bad tripa, a przy tym dobrze buja [przynajmniej mnie ;o]. mocarne fuczu-fuczu po prostu ;)
tracklisting:
1 Beautiful Ugly Sound (3:42)
2 John Wayne On Acid (2:55)
3 Hamburgers And Chocolate Ice Cream (0:57)
4 Won't You Be My Neighbor (1:33)
5 Smorgasborg Of Sodomy (6:10)
6 The Murder Faktory (1:07)
7 Charlie's An Angel (3:51)
8 Diabolikal (2:06)
9 Like That Chall (0:41)
10 F.U.P.M (4:15)
Bass [Additional] - Extrakd
11 Portal Stalker (0:38)
12 Felonius Funk (4:11)
Scratches - DJ Babu* , DJ Q-Bert , Melo-D
13 Know Your Dope Fiend (0:25)
14 Terror In Dub (1:58)
15 Clifford's Mustache (5:38)
Scratches - DJ Q-Bert
16 Your Favorite DJ (0:41)
17 Flowtation Device (3:10)
18 Size D Batteries (0:24)
19 Mr. Arrogant (16:19)
Maciej
p.s.
gdyby ktoś mógby mi wytłumaczyć dlaczego pomimo zaznaczenia odpowiedniej opcji nie wyświetla się pod postem jego autor to byłbym wdzięczny
Postuluję zmianę przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii tak, ażeby nikt nie był karany więzieniem za posiadanie niewielkich ilości narkotyków na własny użytek. Uzależnienie jest problemem medycznym a nie kryminalnym i w związku z tym należy zmienić artykuł 62.
Polska Sieć ds. Polityki Narkotykowej
Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii
Art. 62.
1. Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
2. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega grzywnie i karze pozbawienia wolności do lat 5.
3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
przy okazji wałek
Maciej
druga płyta, ukrywającego się pod pseudonimem Lukid Luke'a Blair'a delikatnie mówiąc ujęła mnie, a wypisanie wszystkich skojarzeń to zadanie na cały dzień, więc sobie odpuszczę. definitely worth listening.
Na hip hopie nie znam się w ogóle, czasem po prostu coś mi się spodoba, ale reguł nie ma. Dlatego coś czuję, ze w ogóle nie powinnam nic pisać
Nazwa zespołu wskazywałaby raczej na jakieś indi srindi i w sumie stwierdzenie jest całkiem prawdziwe, bo istnieje drugi (a nawet trzeci! ale to jakiś z lat 60') zespół o nazwie Young Lovers zajmujący się jakimś indie rockowym paćkaniem. Okładka jednak sugeruje, że The Young Lovers raczej nie jest niczym indie i to stwierdzenie też jest całkiem prawdziwe.