wtorek, 29 września 2009

Aphex Twin w Krakowie

siema, siema, witam wszystkich i dzielę się doświadczeniami


W dniach 13-19 września 2009 roku odbyła się siódma edycja festiwalu muzyki współczesnej Sacrum Profanum. Początkowo kilkudniowa impreza rozrosła się do rozmiarów ogromnego widowiska muzycznego na skalę europejską. Każdego roku na festiwal zostają zaproszeni artyści z różnych krajów [w ubiegłych latach były to między innymi: Rosja, USA, Niemcy; w tym- Wielka Brytania]. Ich koncerty odbywają się przede wszystkim w krakowskich muzeach i teatrach, jednak dla największych gwiazd zarezerwowane jest miejsce wyjątkowe- postindustrialne hale na terenie huty im. Tadeusza Sendzimira.
W ubiegłym roku fenomenalny koncert dała tam niemiecka grupa Kraftwerk, w tym zaś- Richard David James występujący pod pseudonimem Aphex Twin.

Aphex Twin uważany jest za jednego z najbardziej wpływowych twórców współczesnej muzyki elektronicznej. AFX elektroniką interesował się już od najmłodszych lat. Pierwszy album wydał w 1992 roku, mając 22 lata. Następne, bardzo różnorodne muzycznie, wydawane były praktycznie rok po roku, przynosząc artyście coraz większą sławę. Dwa koncerty na festiwalu Sacrum Profanum miały być jego pierwszymi występami w Polsce, nic więc dziwnego, że polska publiczność wiązała z nimi spore nadzieje. Dzięki konkursowi na portalu nowamuzyka.pl oraz własnemu szczęściu miałam okazję wziąć udział w jednym z koncertów Aphexa, który odbył się w piątek, 18 września 2009 roku, w hali ocynowni chemicznej w Krakowie. Nie jestem wybitnym znawcą twórczości RDJ-a, toteż nie wiedziałam, czego spodziewać się po tym wydarzeniu.

Po dotarciu na teren huty byłam zaskoczona doskonałą organizacją- przy bramkach nie było przepychanek, a dla wszystkich słuchaczy podstawione zostały autobusy mające zawieźć ich na teren ocynowni. Sam budynek, jego oryginalny wystrój i znajdujące się na samym środku podwyższenie, na którym za kilka minut miał zagrać AFX, przyprawiły mnie o zawrót głowy. Jednak prawdziwe wrażenia miały się dopiero zacząć.

Tuż po godzinie 21 na wieży otoczonej przez publiczność pojawił się Richard wraz z towarzyszącym mu Florianem Heckerem. Da się słyszeć nieliczne oklaski. Po chwili rozpoczyna się ambientowy popis, a ja zaczynam żałować, że nie mam miejsca siedzącego. Jednak po około pół godziny Aphex zaczyna grać całkiem skocznie- nie dość, ze można potupać nogą, to nawet zatańczyć, złapać laser w dłoń i poczuć się jak na prawdziwej techno-imprezie! Z zaciekawieniem wyczekiwałam wizualizacji i prawdę mówiąc, spodziewałam się czegoś więcej. Kręcące się we wszystkie strony logo Aphexa i rozkład na części pierwsze jego demonicznego oblicza nie spełniły do końca moich oczekiwań. Sytuację uratował fenomenalny pokaz laserów, który sam w sobie zasługuje na najwyższe noty pod względem wrażeń wizualnych. I kwestia najważniejsza- dźwięk. Już przed koncertem dało się słyszeć pogłoski o dwunastokanałowym nagłośnieniu. Jak się okazało- nie były one przesadzone. Sześć kanałów wykorzystywał sam Richard, pozostałych zaś używał Hecker. Dało to naprawdę głośną mieszankę- jednak nie na tyle głośną, by wychodzić z zatkanymi uszami, ale taką która pozwoliła nie tylko usłyszeć ale i poczuć dźwięki.

Koncert trwał prawie dwie godziny. Wracając do centrum Krakowa przysłuchiwałam się rozmowom jego uczestników. Wielu z nich było nie zadowolonych- spodziewali się usłyszeć Aphexa takiego jak na płytach, jednak on zaserwował coś zupełnie nowego i niespodziewanego, śmiejąc się w twarz swojej publiczności. Mnie samej ciężko było rozpoznać choćby sample pochodzące ze znanych mi utworów, ale nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, bo usłyszałam nową, nieznaną mi do tej pory muzykę, która zachwyciła mnie nie tylko muzycznie, ale stała się również przyczynkiem do niezapomnianych wrażeń wizualnych. Dlatego też myślę, ze nie warto dyskutować i zastanawiać się ile procent Aphexa Twina w Aphexie Twinie zostało zaprezentowane w Krakowie, a cieszyć się, że miało się okazję wziąć udział w być może największym, a na pewno najbardziej zaskakującym wydarzeniu muzycznym tego roku.

pozdrawiam, renatka

poniedziałek, 28 września 2009

Madlib - Blunted in the Bomb Shelter


i jeszcze jedna rzecz, regałowy miks autorstwa madliba

tracklistning

1. Place in the Sun/Fire Corner/Black Man Time – David Isaacs 
2. Flat Foot Hustlin’ – Dillinger
3. Jingle Lion – Lee Perry
4. Walk Rastafari Way – Mikey Dread
5. Destruction Sound Battle – Prince Far I
6. Public Jestering – Winston Blake/Lee Perry
7. Better Version – King Tubby
8. Bad Da – Gregory Isaacs
9. Black Magic Woman – Dennis Brown
10. Throne of Blood – Prince Jammy
11. Lottery Spin – Zap Pow
12. Star Trek – Vulcans
13. Want Me Cock – Owen & Leon Silveras
14. Free Man – The Ethiopians
15. Man in the Street – Don Drummond
16. Don’t Deal With Folly – Prince Far I
17. I Love Marijuana – Linval Thompson
18. Stop the Dubbing – Aggrovators
19. Free from Chains – Prince Jazzbo
20. Sensimelia – Barrington Levy
21. Mission Impossible – Roots Radics
22. Golden Chickens
23. Herb Vendor – Leroy "Horsemouth" Wallace
24. Babylon Deh Pon Fire – Truth Fact & Correct
25. Shaft – The Chosen Few
26. Sipreano – The Upsetters
27. Girl of My Dreams – Cornell Campbell
28. Rhythm Pleasure – Jerry Lewis
29. Cocaine – Sly & the Revolutionaries
30. Love Life – U-Brown
31. Voice of Jah – Mikey Dread
32. Teacher, Teacher – Dennis Alcapone
33. DJ’s Choice – Dennis Alcapone
34. King Tubby’s Special – King Tubby
35. Reggae Makossa – Brenton Dowe
36. Rougher Version – King Tubby
37. Cool Down Version – King Tubby
38. Space Flight – I-Roy
39. On the Move – Roland Alphonso
40. Guns of Navarone – The Skatalites
41. Popcorn – The Upsetters
42. None Shall Escape Judgement – Johnny Clarke
43. Freedom Style – Trinity
44. Starvation – The Pioneers
45. African People – Jay Boys

mediafire

VA - Thai Pop Spectacular 1960s - 1980s Vol.1/2 [2007/2009]


dorzuę jeszcze co nieco od siebie do wątku końcowo-wakacyjnego, a będą to dwa składaki z tajlandzkim popem z lat 1960-80. fajna rzecz, i to wbrew pozorom nie tylko dlatego, że egzotyczna i śpiewają w śmiesznym języku. druga część jest trochę słabsza, takie mam wrażenie.

tracklisting:

1 Unknown Artist Introduction - Welcome To Thailand
2 Buppah Saichol Roob Lor Thom Pai
3 Onuma Singsiri Mae Kha Som Tum
4 P. Promdan Lung Dee Kee Mao
5 Johnny Guitar Fawn Ngeo
6 Chailai Chaiyata & Sawanee Patana Kwuan Tai Duew Luk Puen
Music By, Lyrics By - Jongrak Jankana
7 Sangthong Seesai Dek Kai Nuang Sue Pim
8 Gawao Siangthong Gao Guek
9 Man City Lion Tid Lom Ta Lai
10 Kampee Santhong Mai Na Lork Gun
11 Generation (5) Nan Nan Pob Gan Tee
12 Phet Potaram Koh Phuket
13 Kabuan Garn Yor Yod Yung Yong Gang Gang Nai Krai Lab
14 Pairoj Khor Tan Gor Mee Hua Jai
15 Pumpuang Duangjan Sao Dok Kum Tai
16 Sangthong Seesai Tangkon Tangnae
17 P. Promdan Keng Ma
18 Man City Lion Na Doo
19 Setha Dteuu
20 Duongdao and Chailai Mia Rai Duen
21 Chalermpon Malakum Pleng Show

part1

part2


tracklisting:

1 Daw Bandon Bong Ja Bong (3:16)
2 Teun-Jai Boon Praraksa Ha Fang Kheng Kan (3:17)
3 Kwan Jai , Kwan Jit Sriprajan E-Saew Tam Punha Huajai (4:45)
4 Lam Yong Kati Sorn Jai (3:16)
5 Chutima Duang Porn Fon Tok Leaw (3:11)
6 Group : Ubon Pattana With Surin Paksiri , Angkana Khunchai Lam Sarawan (4:40)
7 Kwan Jit Sriprajan Panatibat (3:33)
8 Roong Petch Laem Sing Kob Kanong Fon (3:21)
9 Sorn Petch Pinyo Laek Laow Deum Nom (2:32)
10 Man City Lion Nah Anad (3:22)
11 Sornpetch Sornsupan Klang Yok (3:28)
12 Hong Thong Daw U-don Isan (3:22)
13 Salak Siliathing Sung Nang (3:21)
14 Kwan Jai , Kwan Jit Srpirajan E-Saew Tam Punha Juajai Part 2 (4:50)
15 Group : Ubon Pattana With Surin Paksiri , Angkana Khunchai Lum Sao Phutai Rum Pan (4:46)

part1

part2

KUP/BUY

maciej

czwartek, 24 września 2009

Ścieżka dźwiękowa końca lata cz. 2 [Washed Out - Feel It All Around fan video]

nie dość, że piosenka jest urocza to ktoś zrobił do niej maksymalnie uroczy film [teledysk?]. namiastka słońca, plaży i drinków z parasolkami dla wszystkich spragnionych wakacji. ode mnie. dla Was



Tomek

czwartek, 17 września 2009

Toro Y Moi - dzieła zebrane

Chaz Bundick został już w kilku miejscach okrzyknięty niemal zbawcą światowego popu, ale nawet jeśli nie wierzycie w takiej hajpy [czasem powinniście] to naprawdę warto. highlighty: E. D. E. N [!!!1], Left Alone At Night, Dead Pontoon, Timed Pleasured, 109... objawienie!!!






w paczce:

109 (3:06)
Blessa (2:21)
Causers Of This (3:46)
Dead Pontoon (2:23)
Do The Stuff (2:50)
Drive South (3:38)
E. D. E. N (4:27)
Ektelon (3:18)
Left Alone At Night (3:10)
Sad Sams (2:58)
Take The L to Eave (2:26)
Talamak (3:51)
Timed Pleasure (2:57)

odsiebie
mediafire (new link)

Tomek

poniedziałek, 14 września 2009

demdike stare - symbiosis [2009]

dub techno w klimacie duszno-okultystyczno-ezoterycznym na samplach z orientalnych filmów, autorstwa połówki pendle coven [MLZ] i kolekcjonera płyt seana canty'ego. mistrz, będzie w top płytach tego roku na 100%

póki co bez okładki


tracklisting

1. Suspicious Drone

2. Haxan Dub

3. Regressor

4. All Hallows Eve feat. Danny Norbary

5. Jannisary

6. Haxan

7. Extwistle Hall

8. Trapped Dervish

9. Nothing But The Night

10. Conjoined

11. Ghostly Hardware

part1

part2

maciej

fnm 2009 relacja

srogi poślizg zaliczyłem z tą relacją, no ale trudno, rok szkolny wyssał ze mnie motywację do robienia czegokolwiek. bardziej szczegółowych przemyśleń nie pamiętam już, więc tylko takie ogólne wrażenia [za to dużo ruchomych obrazków ;)]

ogólne wrażenia bardzo na plus, chciałbym bardzo pochwalić organizację - autobus na pole namiotowe, fajne informatory, program okołofestiwalowy [byłem na wycieczce w cementowni - mistrz!] itd., w tym momencie audioriver pod względem organizacyjnym wydaje mi się jeszcze słabszy. kopalnia to dobre miejsce na festiwal, pole namiotowe też mnóstwo ok - droga nie przeszkadzała tak bardzo, a dzięki boksom nikt nie łaził po głowie i można było w spokoju spać, no i kuchnia też była w porządku ;)

piątek zacząłem występem ital teka, nie rozjebał mnie aż tak jak się spodziewałem ale i tak mocno dał radę. potem speech debelle - fajnie fajnie, ale chyba bardziej pasowałaby do jakiegoś klubu niż na dużą scenę pod namiotem.

setu king cannibala wysłuchałem ze strefy gastro, miał momenty ale imho było raczej średnio. dan le sac i scroobius pip - bomba!

the bug był raczej męczący, a może byłem trochę zmęczony, nie wiem. po bugu ebony bones, która zrobiła naprawdę niezłe show, a zespół to chyba dobierała sobie po wstępnych eliminacjach sprawnościowych [a na pewno laski robiące chórki]

sobotę zacząłem występem ch. district [zastanawiam się dlaczego oszibarack grał po raz kolejny, w zeszłym roku chyba mało kto był zadowolony z ich występu i jak dla mnie mógł na ich miejsce wejść ktoś ze sceny red bulla]. bardzo fajne idmy, nie spodziewałem się że aż tak mi się spodoba.

planningtorock mnie nie zachwyciła, więc udałem się na pobliską stację benzynową, by powrócić na jona hopkinsa - mistrz! jeden z hajlajtów festiwalu jak dla mnie. nie spodziewałem się takiego występu szczerze powiedziawszy.

tim exile był w porządku, ale nie porwał mnie specjalnie, więc kolejna wycieczka na stację, która zakończyła się dopiero pod koniec występu fever ray [specjalnie się nie jaram, więc odpuściłem na rzecz spokojngo wypicia piwa na kładce]. no i czas na najlepszy występ festiwalu - flylo. zagrał dużo swoich rzeczy, raczej przekrojowo, kilka nieswoich też, cały czas ucieszony i wyluzowany. mega mega mega. czekam na kolejny występ w naszym kraju.

potem na scenę weszła dj mamiko motto [w porządku, ale bez orgazmów] a następnie hudson mohawke, który zagrał co prawda dobry set, ale o tej porze i przy tym poziomie zmęczenia jakoś mi nie siadł za bardzo, pewnie lepiej bym go przyjął gdyby zagrał przed flying lotusem

w niedzielę zacząłem od kamp!, których Monika bez przerwy hajpuje i chyba dlatego widzę ich drugi raz i drugi raz nie wzbudzają jakiegoś entuzjazmu strasznego [po prostu po tych peanach spodziewam się nie-wiadomo-czego ;)]. jacaszka z materiałem z "trenów" widziałem już na offie więc znów piwo i zimne hot dogi na stacji [w drodze dowiaduję się o odwołaniu koncertu deacona i rozpaczam głośno przez najbliższą godzinę, bo to miała być moja największa gwiazda festiwalu obok fly lo przecież :<]. powrót na onrę, na którego nie docieram bo skutecznie zatrzymuje mnie autobus red bulla, nie wiem czy stety czy niestety, ale widać cierpiałem na niedostatek bardziej technicznych dźwięków. skoro już o busie mowa - szkoda, że nie było nigdzie na terenie festu dostępnego rozkładu kto kiedy gra na dachu busa. przychodzi pora na mum i tutaj pozytywne zaskoczenie i jeden z fajniejszych koncertów tego festiwalu. nastawiałem się raczej negatywnie, bo a) nie gra już z nimi cudowna i wspaniała kria brekkan [kocham!] b) nowa płyta podobno ssie [nawet nie sprawdzałem, żeby się nie rozczarowywać]. a tu się okazało że aktualna wokalistka też daje radę [chociaż kria to to nie jest niestety], podobnie jak nowy materiał [ale podobno na płycie jest gorzej i chyba nie będę sobie psuł miłych wspomnień sprawdzając to]

no i na zakończenie roots manuva, fajny fajny, ale bez specjalnego podjaru, jakoś w połowie się zwinąłem.

było mnóstwo ok i do zobaczenia za rok, mam nadzieję że w tym samym miejscu!

maciej

p.s. większość filmów autorstwa człowieka kamery dla którego wielkie propsy za porządne nagrania z festiwalu!

czwartek, 10 września 2009

Ścieżka dźwiękowa końca lata cz. 1 [The Drums - The Drums EP]

Najlepiej. kolejne cudowne "dzieci" nowojorskiej sceny i kolejny powiew świeżego popu zza oceanu [nie mam pojęcia jak oni to robią]

"Wake up, it's a beautiful morning
Honey, while the stars are still shining
Wake up, would you like to go with me
Honey, take a run down to the beach"


tracklisting:
1 Best Friend
2 Let's Go Surfing
3 I Felt Stupid
4 I'll Never Drop My Sword
5 Submarine
6 Down By The Water
7 Me and the Moon
8 Instruct Me


odsiebie